Z Australii przez różowe okulary

Prace i fragmenty domu Heather Nette King, stylistki z Melbourne, już kiedyś Wam pokazywałam. Tym razem do jej domu trafiłam przeglądając blog prowadzony przez jej koleżankę po fachu, Lucy Feagins, która jest również autorką zdjęć.

Uwielbiam witrażowe drzwi, intensywne kolory mebli, kobaltowe thonety (poprzednio były różnokolorowe, w odcieniach pasteli, moim zdaniem teraz im lepiej:)), kryształowy żyrandol i… odjechaną sypialnię w różowe pasy (na co dzień nie jestem gorącą miłośniczką różu, ale każdy kolor ma swoje wzloty i upadki, prawda?).

Zdjęcia z The Design Files. Thanks, Lucy!

Reklamy

Detal w rozmiarze XL

Kto powiedział, że detal musi być… drobny? Gałęzie w wazonie? Delikatny kwiat wiśni? Plik kaset wideo – to już vintage:)) – świetnie nadaje się na temat obrazu olejnego. Szkolne linijki. Druciane wiaderko pełne tradycyjnych (równie oldskulowych?) żarówek. Mieszkanie florystki z Melbourne, która nie boi się dekorować na dużą skalę.

The Design Flies

Życie na chmurze

Mieszkając w takim domu, można nigdy nie schodzić z chmur, i to nie tylko za sprawą otaczającej ze wszystkich stron bieli (hm, kolejne białe wnętrze, czyżbym zapadła na białą wścieklicę?). Po prostu jest pięknie. Tak, jak powinno być w niebie.
(wiem, że to zdjęcie już było, ale jest tak cudownie miękkie i dynamiczne jednocześnie, że  zasłużyło na replay:)

Znalezione na Designe*Sponge.